Śpiewał kiedyś Grabaż za czasów Pidżamowych i niestety... miał rację. Analizując swoje życie od czasów kiedy jeszcze aktywnie w czymś uczestniczyłem (mam na myśli granie w kabarecie i udzielanie się w lokalnym stowarzyszeniu młodych) minęło już w cholerę czasu a ja stoję w miejscu, to smutne. Nie czuje spełnienia ani satysfakcji z czegokolwiek czego dokonałem bo w sumie chyba niczego tak naprawdę nie dokonałem. Jest kilka rzeczy, których chciałbym się podjąć ale zawsze znajdzie się jakieś ale, które mi to uniemożliwia, a to kasa, a to brak ludzi, a to mało czasu, a to zła pogoda... zawsze się coś kierwa znajdzie. Taka natura? Brak wiary w swoje możliwości? Presja społeczeństwa? Pewnie wszystkiego po trochę ale chyba przydało by się w końcu wyjść z dołka i powoli,spokojnie a przede wszystkim stopniowo piąć się ku górze, inaczej chyba nie będzie lepiej ;)Nawet nie wiem czy wieszNasze życie to dymUcieka nam między palcami
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz